Płynąc na fali uwielbienia dla czarnoskórego prezydenta, masy stają się ślepe i podatne na manipulację. Zapraszam na nowy (premiera 15 marca) film dokumentalny o nowym przywódcy USA.
Film powinni zobaczyć przede wszystkim ludzie uważający Baracka Husseina Obamę za nadzieję na lepsze jutro dla Ameryki i świata. Widok “wyznawców” nowego prezydenta, wpatrzonych w jego osobę niczym w mesjasza jest zatrważający. Te łzy i euforia na twarzach wyborców, którzy wydają się wierzyć, że sam Bóg zstąpił na ziemię by ich uratować…
Film mówi o tym kto faktycznie pociąga za sznurki. W rytm czyjej muzyki tańczy Obama. Jak przedwyborcze obietnice są łamane jedna po drugiej i co przyniesie przyszłość. Jak po nadziei na zmianę pozostaje tylko “piękna”, czarnoskóra twarz prezydenta. Prezydenta, którego zadanie sprowadza się – jak i większości jego poprzedników – do mydlenia oczu i odwrócenia uwagi od tego co faktycznie się dzieje. Od prawdziwych graczy (Bilderberg Group, CFR, Komisja Trójstronna).
Obama to iście mistrzowskie zagranie ze strony rządzących. Tak jak mówi w filmie jeden artysta – przed Obamą Ameryka była na skraju rewolucji. Czarnoskóry prezydent o łagodnej twarzy i złotych ustach uspokoił ludzi. Sprawił, że społeczeństwo znowu uwierzyło. Na chwilę.
Oby na krótką chwilę.
Must see.
Czytaj więcej »