Archiwa miesięczne: styczeń 2007

Technologia ta, ma ponad siedem lat. Przez te siedem lat jest wciąż rozwijana. To co można zobaczyć obecnie, robi naprawdę duże wrażenie. W skrócie: na podstawie jednego zdjęcia, można odwtorzyć właściwie każdą ludzką twarz w postaci wirtualnego modelu. To nie wszystko. Z resztą zobaczcie wideo i poczekajcie aż dojdą w prezentacji do Toma Hanksa. Cóż za wierność mimiki!

Takie cuda karzą zastanawiać się, czy kiedyś faktycznie aktorów nie zastąpią ich wirtualni “dublerzy”. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której Tom Hanks podpisuję umowę (oczywiście za ciężkie pieniądze), w której to wyraża zgodę na korzystanie z jego wirtulnego wcielenia, takiej i takiej wytwórni filmowej, po swojej śmierci. Jakby na to nie patrzeć, ludzie na pewno chcieliby oglądać nowe filmy ze swoim ulubionym aktorem. Żywym, czy wirtualnym, to może przestać mieć znaczenie, w momencie kiedy wirtualny “eTom” będzie mieć repertuar zachowań i głos “identyczny z naturalnym”…

Jest to wizja troszkę kontrowersyjna. Może dla niektórych niesmaczna. Wydaje się jednak dość prawdopodobna. Postawcie się w roli reżysera mającego do dyspozycji aktora, który zagra idealnie tak jak sobie tego reżyser zażyczy. Aktorstwo idealne? A może sztuczne i nieprawdziwe? Czy dalej będzie to sztuka? Możliwe. Myślę jednak, że nie powiemy wtedy o genialnym aktorstwie i niecodziennym talencie, gdyż wszystko będzie zbyt idealne… A my przecież idealni nie jesteśmy.

SephirothW ostatnich miesiącach/latach, świat co jakiś czas obiegają wieści o młodych ludziach wykraczających poza prawo pod wpływem gier. Przynajmniej tak to lubią określać media. W takich sytuacjach władze idą po najmniejszej linii oporu i odpowiedzialność za zaistniałą sytuację z reguły zrzucają na daną grę.

Wyobraźcie sobie, że miano zabójczej gry zostało przyklejone tytułowi, który znam jak żaden inny. Mianowicie Final Fantasy VII z 1997 roku.

Dwóch piętnastoletnich, niezrównoważonych psychicznie i zapewne mających problemy emocjonalne, graczy popełniło zbrodnię. Nosili ksywki zaczerpnięte z nieszczęsnego tytułu (Reno i Sephiroth). Cała tragedia miała miejsce w niemieckim miasteczku Tessin. Chłopaki zadźgali nożem dwie osoby w swoim domu. Następnie porwali nastolatkę, której przez godzinę trzymali nóż przy gardle, do momentu, w którym się poddali.

Jak wspomniałem, mordercy mieli ksywki z gry. Wkrótce policja odkryła na ich komputerach zainstalowane Final Fantasy VII. Według władz gra jest na pewno w jakimś stopniu odpowiedzialna za czyny młodocianych! Dlatego od tej pory Final Fantasy VII nosi w Niemczech plakietkę “KILLERSPIELE”. Zabójcza gra.

Jak zwykle po takich doniesieniach w głowie pojawia mi się pytanie “gdzie byli rodzice podczas wychowywania swoich dzieci?” oraz “jakie problemy mieli naprawdę i co nimi kierowało”. Nie wierzę, że mogła to zrobić gra, przy której parę lat temu spędziłem dziesiątki godzin, podczas których nigdy nie przyszło mi do głowy, by rzucać się na ludzi z nożem. Wręcz przeciwnie. Spędziłem ten czas na wspaniałej i niebanalnej zabawie. Na dodatek nie jest to gra, w której krew leje się litrami. Prawdę powiedziawszy krwi prawie tam nie ma, a grafika jest w tej kwestii dosyć umowna.

Dziwi mnie niezmiernie reakcja władz (nie tylko niemieckich, zaraz za nimi jest rząd USA, a i nasi politycy ostatnio są w tym temacie “trendy”). To że władzom tak łatwo przychodzi zrobić z gry kozła ofiarnego, w moim mniemaniu przekonaniu jest błędem, a problem sięga daleko, daleko głębiej- do rodziny, doświadczeń, przeżyć z przeszłości, otoczenia, znajomych, etc.

Skończyłem przed chwilą czytać artykuł Grabarza z nowego NEO PLUS (95), który wręcz idealnie tutaj pasuje. Pozwolę sobie przytoczyć fragment, który w bardzo trafny podsumowuje problem:

I cóż z tego, że badania pokazują, że po wprowadzeniu na rynek takiego tytułu, jak GTA, przestępczość wśród młodzieży spada! Gry są złe, będą złe i to właśnie wszystko przez gry. Oczywiście w każdej populacji znajdzie się pomyleniec, który nie wyresistuje odtworzenia w realu sceny z gry i strzeli do kolegi, albo zamorduje koleżankę. Kiedy byłem mały, polskie media obiegła informacja, że chłopaczek skoczył z piątego piętra z parasolką, jak miś Colargol. I co? Misia jakoś nikt nie zakazał. Są na świecie świry i tyle. Jednemu się skojarzy Colargol, innemu God of War, a trzeciemu Armia Radziecka wyzwalająca Polskę. Jeden się pobawi fajnie, a drugi jak nie zabije, to nie ma zabawy. Trudno. Po to mamy siebie do okoła, żeby takich powaleńców wyłapywać i tłumaczyć rąbniętemu koledze, że się nieco zagalopował.

Amen.

Zobacz również:
Informacje o Final Fantasy VII
Strona poświęcona grze autorstwa autora bloga :)

No, nie powiem, taki zestaw robi bardzo miłe wrażenie. Szczególnie specyfikacja, jak i sam design, musi rozpalacz graczy. Z taką maszyną można spać (hm hm) spokojnie przez najbliższe lata. Tylko ta cena zaporowa jak dla polskiego obywatela.

Alienware zaprezentował swe najnowsze dzieło, które chciałby mieć w domu każdy gracz. Model Area-51 ALX może składać się z procesora Intel Core 2 Extreme (2.93GHz), dwóch kart GF 8800GTX pracujących w trybie SLI, 1.5 Terabajta pamięci dyskowej (4×750GB), nagrywarki Blu-ray, 4GB pamięci RAM, klawiatury Logitech G15, 24″ monitora LCD firmy Dell (1920×1200) oraz 1000W zasilacza. Niestety najdroższy model kosztuje ponad 10.000USD. Za najtańszy model, zapłacimy prawie 7.000USD.

Źródło: Alienware znowu szokuje - Wiadomości - Onet.pl Gry