W ostatnich miesiącach/latach, świat co jakiś czas obiegają wieści o młodych ludziach wykraczających poza prawo pod wpływem gier. Przynajmniej tak to lubią określać media. W takich sytuacjach władze idą po najmniejszej linii oporu i odpowiedzialność za zaistniałą sytuację z reguły zrzucają na daną grę.
Wyobraźcie sobie, że miano zabójczej gry zostało przyklejone tytułowi, który znam jak żaden inny. Mianowicie Final Fantasy VII z 1997 roku.
Dwóch piętnastoletnich, niezrównoważonych psychicznie i zapewne mających problemy emocjonalne, graczy popełniło zbrodnię. Nosili ksywki zaczerpnięte z nieszczęsnego tytułu (Reno i Sephiroth). Cała tragedia miała miejsce w niemieckim miasteczku Tessin. Chłopaki zadźgali nożem dwie osoby w swoim domu. Następnie porwali nastolatkę, której przez godzinę trzymali nóż przy gardle, do momentu, w którym się poddali.
Jak wspomniałem, mordercy mieli ksywki z gry. Wkrótce policja odkryła na ich komputerach zainstalowane Final Fantasy VII. Według władz gra jest na pewno w jakimś stopniu odpowiedzialna za czyny młodocianych! Dlatego od tej pory Final Fantasy VII nosi w Niemczech plakietkę “KILLERSPIELE”. Zabójcza gra.
Jak zwykle po takich doniesieniach w głowie pojawia mi się pytanie “gdzie byli rodzice podczas wychowywania swoich dzieci?” oraz “jakie problemy mieli naprawdę i co nimi kierowało”. Nie wierzę, że mogła to zrobić gra, przy której parę lat temu spędziłem dziesiątki godzin, podczas których nigdy nie przyszło mi do głowy, by rzucać się na ludzi z nożem. Wręcz przeciwnie. Spędziłem ten czas na wspaniałej i niebanalnej zabawie. Na dodatek nie jest to gra, w której krew leje się litrami. Prawdę powiedziawszy krwi prawie tam nie ma, a grafika jest w tej kwestii dosyć umowna.
Dziwi mnie niezmiernie reakcja władz (nie tylko niemieckich, zaraz za nimi jest rząd USA, a i nasi politycy ostatnio są w tym temacie “trendy”). To że władzom tak łatwo przychodzi zrobić z gry kozła ofiarnego, w moim mniemaniu przekonaniu jest błędem, a problem sięga daleko, daleko głębiej- do rodziny, doświadczeń, przeżyć z przeszłości, otoczenia, znajomych, etc.
Skończyłem przed chwilą czytać artykuł Grabarza z nowego NEO PLUS (95), który wręcz idealnie tutaj pasuje. Pozwolę sobie przytoczyć fragment, który w bardzo trafny podsumowuje problem:
I cóż z tego, że badania pokazują, że po wprowadzeniu na rynek takiego tytułu, jak GTA, przestępczość wśród młodzieży spada! Gry są złe, będą złe i to właśnie wszystko przez gry. Oczywiście w każdej populacji znajdzie się pomyleniec, który nie wyresistuje odtworzenia w realu sceny z gry i strzeli do kolegi, albo zamorduje koleżankę. Kiedy byłem mały, polskie media obiegła informacja, że chłopaczek skoczył z piątego piętra z parasolką, jak miś Colargol. I co? Misia jakoś nikt nie zakazał. Są na świecie świry i tyle. Jednemu się skojarzy Colargol, innemu God of War, a trzeciemu Armia Radziecka wyzwalająca Polskę. Jeden się pobawi fajnie, a drugi jak nie zabije, to nie ma zabawy. Trudno. Po to mamy siebie do okoła, żeby takich powaleńców wyłapywać i tłumaczyć rąbniętemu koledze, że się nieco zagalopował.
Amen.
Zobacz również:
Informacje o Final Fantasy VII
Strona poświęcona grze autorstwa autora bloga
Wyślij Komentarz