Archiwa miesięczne: listopad 2007

Przed wczoraj UNO zaliczyło wizytę w myjni samochodowej. Pierwszy raz w historii :) Tzn wcześniej też było czyszczone, ale okazyjnie kiedy była taka możliwość. A że mamy Megi, to auto wymaga częstszej “pielęgnacji” wnętrza.

Spośród wielu myjni w Szczecinie, ZUMI.pl podpowiedziało mi myjnię AUTO TODO. Zadzwoniłem, wypytałem czy ręczna czy nie i czy full service i ile za mycie z odkurzaniem. 30 zł. Cena przystępna, kontakt w porządku. Jadę.

Tutaj historia się komplikuje, bo zanim znalazłem “TODO”, to po drodze trafiłem do dwóch innych myjni będących w tej samej okolicy. Nie wiem, kto zamieszczał lokalizację “TODO” w ZUMI.pl , ale jest błędna o jakieś 0,5-1km! Także pokręciłem się troche w kółko, popytałem i w końcu trafiłem. Dla zainteresowanych prawidłowa lokalizacja.

Na miejscu nieduża kolejka - 15 minut czekania, potem 20 minut roboty i auto odświeżone. Sam czas oczekiwania można spędzić w poczekalni z gazetami i TV, czyli ok. Myjnia ma 3 stanowiska, robota idzie szybko.

Co do jakości czyszczenia, to jest dobrze może nawet bardzo, ale można lepiej. Gdzieniegdzie trochę niedokładnie. Jednak biorąc pod uwagę cenę 30 zł za solidne wysprzątanie auta oraz koszmar jaki przeżył sprzątający z sierścią Megi, można być naprawdę zadowolonym. Prawdę mówiąc wrażenie pachnącego auta, wypolerowanego pulpitu, deski rozdzielczej i błyszczącego drążka zmiany biegów jest bezcenne :)

PS.: chłopak, który musiał sobie poradzić z sierścią Megalona, przyszedł w połowie roboty do poczekalni, wziął butelke soku, pociągnął łyk i patrząc w TV rzucił, “Gdyby nie ta sierść…” hehe. Pokiwałem z empatią… znam ten ból ;)

PS.2: jako że UNO nigdy nie było takie czyste postanowiłem od tej pory wozić czworonoga w bagażniku i aż dziw, że dopiero teraz na to wpadłem - Megi też zadowolona - miejsca dużo, dobry widok, miejscówka ;) 

Tags: , , , ,

Jeff Dunham ma nieprzeciętny talent. Jest brzuchomówcą - komikiem. I, uwierzcie mi, zasługuję na uwagę. Facet ma świetne, przezabawne skecze, w których kłóci się ze swoimi kukiełkami, przy okazji powalając ludzi na podłogę w salwach śmiechu. Nie ma na to mocnego, każdy się śmieje.

Więcej szczegółów w Wiki, a ja zapraszam do tarzania się ze śmiechu.

Sweet Daddy D

Achmed the Dead Terrorist

Peanut #1

Peanut #2

Bubba J

Walter

“Takiego wykonania motywu muzycznego z gry Mario Bros. jeszcze nie słyszałeś!

Źródłem muzyki są… iskry generowane przez dwa identyczne transformatory Tesli, które wytwarzają wysokie napięcie.

Każdy z transformatorów ma ponad dwa metry, odległość między nimi wynosi prawie pięć i pół metra. Maszyny elektryczne sterowane są za pomocą laptopa. Jak to działa? W dużym skrócie: każdy transformator przyporządkowany jest pod kanał midi i odgrywa nuty przypisane mu przez program komputerowy.

Nie użyto przy tym żadnego nagłośnienia. Niestety, dźwięku wydawanego przez iskry nie można było dokładnie zmierzyć. Wiadomo jednak, iż osiągnął poziom ponad 110 dB!”

Źródło: http://deser.gazeta.pl/deser/1,83453,4653752.html

Tags: , , ,

Powiem szczerze, że jakość dzisiejszych produktów RTV/sprzętu komputerowego jest zaskakująco niska. I nie chodzi mi tutaj o jakość wykonania, bo design sprzętu jest co raz bardziej “chłodny” i miły dla oka, ale o niezawodność i bezawaryjność.

Historia pierwsza.
Kuzyn mojej żony, zainwestował na początku czerwca w telewizor nowej generacji. Full hiper HD Ready. No prawie bo 720p, ale naprawdę kozacki. LCD SHARP 32 cale. Świetny design, jakość obrazu ścinająca soczewki w oczach i do tego Playstation 3 obok (damn you! ;) ). Telewizor kosztował 2 i pół tysiąca złotych. Czyli solidna średnia półka LCD. Nowy.

No i tutaj historia robi się smutna, ponieważ cud technologiczny wysiadł po dwóch miesiącach użytkowania i już drugi raz jest w naprawie. W serwisie Poznaniu czy gdzieś, a kuzyn w Słupsku. I tak już prawie trzy miesiące kręci się koło… Naprawiają, kuzyn psuję w dwa dni, miesiąc serwisu :)

Historia druga

Satellite P205-S6267 Notebook, Intel Core Duo Processor T2350, 1.86GHz, with Centrino Technology, 2GB RAM, 120GB Hard Drive, 17-inch WXGA+ TFT Display, 8X DVD+/-RW Drive, Windows Vista Home PremiumDostałem nowiutkiego laptopa firmy Toshiba. Mega Hiper Duper Kosmiczny. Tzn taki za 4 i pół tysiąca złotych. 17 cali, Intel Core Duo 1.7 GHz na rdzeń, czyli 3.4… HDD 250GB (słodki Jezu, jak to zmieścili?), 2GB RAM (!), DVD, Wi-Fi, kryształ matryca. Przemasakra. I co? Zmarł nagle, po trzech miesiącach normalnego, biurkowego użytkowania. Ot system stanął, ekran zgasł. No masakra. God damn it! Siedzi gdzieś w serwisie na reanimacji.

Dodam, że miał na pokładzie preinstalowanego monsterka o nazwie Vista. Dwa miesiące czekałem aż pojawią się sterowniki pod XP, żeby jak najszybciej powrócić do normalności… Ale to historia na osobny wpis.

No niech ktoś mi powie…
o co tutaj chodzi? Felerne egzemplarze? Nope. Kiepskie marki? Nope. Może chodzi o złożoność wykonania i bardzo skomplikowaną technologię produkcji. Nope. A może w obu hostoriach nie przestrzegano prawidłowych zasad użytkowania sprzętu? Nope. Żeby to był sprzęt Deawoo, czy laptop Aristo (też mam historyjkę :) ). Ale Sharp? Toshiba? Przecież to potentaci na rynku.

Sam nie wiem. Szokuje mnie to ;) Szczególnie kiedy pomyślę, że właśnie pracuje na lekko zmodernizowanym sprzęcie, który kupiłem jakieś siedem lat temu (!), a który odmówił posłuszeństwa 2 razy (raz monitor i raz płyta główna). To daje raz na prawie 4 lata.

Morał z tego mojego myślenia jest taki, że choćby nie wiadomo jaka była cena, atrakcyjnie niska, czy ekskluzywnie wysoka, nie kupujuemy sprzętu bez gwarancji.

Tags: ,