Powiem szczerze, że jakość dzisiejszych produktów RTV/sprzętu komputerowego jest zaskakująco niska. I nie chodzi mi tutaj o jakość wykonania, bo design sprzętu jest co raz bardziej “chłodny” i miły dla oka, ale o niezawodność i bezawaryjność.

Historia pierwsza.
Kuzyn mojej żony, zainwestował na początku czerwca w telewizor nowej generacji. Full hiper HD Ready. No prawie bo 720p, ale naprawdę kozacki. LCD SHARP 32 cale. Świetny design, jakość obrazu ścinająca soczewki w oczach i do tego Playstation 3 obok (damn you! ;) ). Telewizor kosztował 2 i pół tysiąca złotych. Czyli solidna średnia półka LCD. Nowy.

No i tutaj historia robi się smutna, ponieważ cud technologiczny wysiadł po dwóch miesiącach użytkowania i już drugi raz jest w naprawie. W serwisie Poznaniu czy gdzieś, a kuzyn w Słupsku. I tak już prawie trzy miesiące kręci się koło… Naprawiają, kuzyn psuję w dwa dni, miesiąc serwisu :)

Historia druga

Satellite P205-S6267 Notebook, Intel Core Duo Processor T2350, 1.86GHz, with Centrino Technology, 2GB RAM, 120GB Hard Drive, 17-inch WXGA+ TFT Display, 8X DVD+/-RW Drive, Windows Vista Home PremiumDostałem nowiutkiego laptopa firmy Toshiba. Mega Hiper Duper Kosmiczny. Tzn taki za 4 i pół tysiąca złotych. 17 cali, Intel Core Duo 1.7 GHz na rdzeń, czyli 3.4… HDD 250GB (słodki Jezu, jak to zmieścili?), 2GB RAM (!), DVD, Wi-Fi, kryształ matryca. Przemasakra. I co? Zmarł nagle, po trzech miesiącach normalnego, biurkowego użytkowania. Ot system stanął, ekran zgasł. No masakra. God damn it! Siedzi gdzieś w serwisie na reanimacji.

Dodam, że miał na pokładzie preinstalowanego monsterka o nazwie Vista. Dwa miesiące czekałem aż pojawią się sterowniki pod XP, żeby jak najszybciej powrócić do normalności… Ale to historia na osobny wpis.

No niech ktoś mi powie…
o co tutaj chodzi? Felerne egzemplarze? Nope. Kiepskie marki? Nope. Może chodzi o złożoność wykonania i bardzo skomplikowaną technologię produkcji. Nope. A może w obu hostoriach nie przestrzegano prawidłowych zasad użytkowania sprzętu? Nope. Żeby to był sprzęt Deawoo, czy laptop Aristo (też mam historyjkę :) ). Ale Sharp? Toshiba? Przecież to potentaci na rynku.

Sam nie wiem. Szokuje mnie to ;) Szczególnie kiedy pomyślę, że właśnie pracuje na lekko zmodernizowanym sprzęcie, który kupiłem jakieś siedem lat temu (!), a który odmówił posłuszeństwa 2 razy (raz monitor i raz płyta główna). To daje raz na prawie 4 lata.

Morał z tego mojego myślenia jest taki, że choćby nie wiadomo jaka była cena, atrakcyjnie niska, czy ekskluzywnie wysoka, nie kupujuemy sprzętu bez gwarancji.

Tags: ,

Napisz komentarz

*
*