Archiwa miesięczne: luty 2008

We wcześniejszym poradniku umknęło mi kilka fajnych programików, które dodają efekty znane z Visty do XP, nie obciążając przy tym systemu zbyt drastycznie. Dokładnie trzy. Żadna z tych aplikacji nie wymagają instalacji.

YzShadow
Bardzo fajna, znana od dawna, aplikacja dodająca cienie do okien oraz menusów (dowolnie konfigurowalne) oraz przezroczystość do menu kontekstowego oraz menu start (również dowolne wartości). Program stabilny i wart polecenia.
Download

TransBar
To maleństwo (kilkadziesiąt KB!) sprawia, że pasek zadań jest przezroczysty. Można ustawić wartość procentową, lub z zakresu od 1-255 (to już ręcznie w pliku .ini). Fajny bajer. Polecam.
Download

WinFlip
Program, który mnie mocno zaskoczył. Niestety nie tylko pozytywnie. Co to robi? Pozwala przeglądać otwarte okna tak jak w Viście, czyli w-niby-trójwymiarze. Efekt bardzo fajny i wręcz identyczny jak w oryginale. Bardzo kozackie, jednak ciągle w fazie rozwoju. Stąd czasami potrafi się zawiesić. Mocno zawiesić, razem z systemem… Warto sprawdzić samemu. Kilkaset kilobajtów.
Download

Tags: , , , , , , , , , , ,

Ostatnio dostałem weny i zrobiłem kilka dobrych zdjęć. Tak po prostu. Lubię to uczucie. Takiego niewymuszonego, lekkiego, samonapędzającego się tworzenia :) PS. Odkryłem zdjęcia czarno-białe. Eureka.

Blogged with Flock

Tags: , , , , ,

So it’s been a while… Troche czasu minęło od ostatniego postu. Nie to żeby nie było o czym pisać, ale wena zmienna jest.

Tak więc co nowego? Przede wszystkim skasowany samochód. Aha, tak właśnie. Wracaliśmy ze świąt pod koniec grudnia i na początku Szczecina, wkleiła się w nasze UNO kobieta prowadząca jakiegoś nowego opla, peżota czy coś. Wjeżdżała z drogi podporządkowanej, nie spojrzała w prawo, my mieliśmy zielone, było ciemno. Przywaliła w nas tak, że znaleźliśmy się na drugim pasie, a właściwie w połowie na poboczu. Na szczęście wszyscy cali. Oprócz wozu, którego już nie opłacało się naprawiać i został sprzedany na części za 500 zł. Całe zdarzenie miało miejsce na początku Szczecina na Struga.

Policja, nerwy, afera z brakiem dokumentów… Tak, raz w życiu jechałem bez dokumentów (tj. bez prawka, OC i dowodu rejestracyjnego), które gdzieś się zawieruszyły przy świątecznym pakowaniu. Dlatego właśnie całą drogę starałem się jechać maksymalnie przepisowo, nie śpieszyć się itd. itp. No i masz. Sprawdziła się zasada, że nie ważn, czy jedziesz przepisowo, droga i tak nigdy nie jest pewna, bo może nawalić drugi kierowca. I nawaliła.

Najlepsze jest to, że kobieta najpierw uderzyła na czerwonym w jeden samochód, wezwali policję i chciała zjechać na parking. I wjechała w nas. I to nie był jej samochód. Właścicielka siedziała obok. Za przeproszeniem - ja pierdole. Nie wiem kto miał większego pecha - my jadąc przepisowo, żeby uniknąć takiej sytuacji, czy ta rozpłakana kobieta jeżdżąca jak jej się podoba…

Potem cała przeprawka z policją, bo brak dokumentów. Żonka w taksówkę do domu na poszukiwania, które nie mogły się udać, bo jak się okazało, papierki były cały czas z nami w plecaku między gazetami. Tak… Dzizus! 150 zł mandatu, wizyta na policji i wyjaśnienia. Trzy strony protokołu zapisanego drobnym maczkiem (współczucia dla pana policjanta wypisującego), półtora godziny.

Później lawety, wizyta w Filar (firma w której sprawczyni miała OC), niezbyt przyjemna i pomocna obsługa klienta. Minimalna kwota odszkodowania, masa nerwów i przepraw telefonicznych, bo czemu tak mało - 3000 zł…

Na szczęście cała ta historia dobiega do umiarkowanego happy endu. Przyszło odszkodowanie, samochód sprzedany na części, wyrejestrowany itd. Pozostało wyciągnąć z tego filara jeszcze różnice w cenie auta po szkodzie, bo jak się okazuje zawyżyli o 1400 zł. Tak właśnie robią - zaniżają wartość auta przed szkodą i zawyżają wartość po szkodzie, żeby jak najmniej wypłacić. Szkoda, że nikt nie policzy wykonach telefonów, nerwów, straconego czasu itp. Eh.

Jeszcze likwidacja OC w PZU i poszukiwania nowego wozu. I znowu rejestrowanie ubezpieczanie, naprawianie, tankowanie. Bo lubimy się wozić :)

Nie życzę takich “przyjemności” nikomu.

Pocieszam się, że dobrze, że nie zatankowałem do pełna i nie umyłem go na święta…

W przyszłym tygodniu wyprawa do Berlina. Może znajdziemy tam z teściem coś ciekawego.

Blogged with Flock

Tags: , ,