Wojskowa Komenda Uzupełnień nie śpi. Czuwa. Czeka za waszymi plecami. To wiem na pewno, ponieważ przedwczoraj poczułem poważnie jej oddech na karku. Dostałem zaproszenie do armii. Tak właśnie. Myślałem, że zapomnieli, a jednak pamiętają. No tak, co najmniej do 2010 roku, WKU pamięta o wszystkich.
Co do mnie, to muszę wysłać zaświadczenie o studiowaniu i wniosek o odroczenie. I kombinować dalej. Paranoja. Zastanawiam się jaki procent stanowią studenci, dla których studia to tylko ucieczka wojskiem.
Swoją drogą nie mogę się powstrzymać przed wyrażeniem mojego zdania na temat obowiązkowego poboru do wojska.
Co to do jasnej cholery w ogóle jest?! Jak można w niby wolnym kraju, siłą wyrywać człowieka z jego życia na prawie rok, zmuszać do rzucenia pracy, pozostawienia rodziny i wszystkiego co dla niego ważne?! Narzucić mu swoją władzę - rozkazy, nakazy i wrzucić go na sam dół wojskowej hierarchii, gdzie jest nikim. Jakim prawem?! Przecież jeśli się nad tym zastanowić, to jest to jakaś komunistyczna bzdura zupełnie nie pasująca do rzeczywistości!
Szkoda gadać. Ale naprawdę, jest dla mnie niezrozumiałe jak można człowieka pracującego, aktywnego rodzinnie i zawodowo pozbawić wolności na 9 miesięcy. Jaki jest tego sens? Armia jest, jak każdy inny zawód, dla ludzi z odpowiednimi predyspozycjami. Nie dla wszystkich, dla chętnych. Nie siłą!
Pozostaje czekać na spełnienie obietnic polityków i wdrożenie armii zawodowej. Dążmy do normalności… Panowie.
