Wczoraj w nocy ktoś włamał się do Punto.
Próbował ukraść moje przekozackie radio na kasety i… nie udało mu się! Tyle zachodu i nic. No cóż, chęci były, ale umiejętności zabrakło. Radio znalazłem wyszarpnięte, wiszące na kablach przed skrzynią biegów. Wcisnąłem je z powrotem do doku. Wszystko działa. Ku przestrodze zabrałem przedni panel do domu.
Właściwie nic nie zostało uszkodzone. Złodziej dostał się do środka wbijając (?) jakiś bolec (?) w zamek prawych drzwi. Dobrze wybrał, bo już wcześniej nie działał… Szczęście w nieszczęściu! Prawdopodobnie był to jakiś gówniarz z gimnazjum zbierający na wakacje. Kto inny rzucałby się na taką “super” zdobycz…
Nie zmienia to faktu, że człowiek może się zdenerwować. I się zdenerwowałem.
W efekcie całego zdarzenia, zastanawiam się, czy nie zostawiać Megi na noc w samochodzie. Pewnie by się przytuliła i nadstawiła do głaskania.
Napisz komentarz