Obłuda, manipulacja, naginanie prawdy, wyciąganie pieniędzy w imię boga. Właśnie o tym są listy, które produkuje (to chyba dobre określenie: PRODUKUJE) Instytut im. Ks. Piotra Skargi.
Zacznijmy od tego, że kilka miesięcy temu ma rodzicielka otrzymała od wspomnianego Instytutu pierwszy taki list z gazetką, czy tam kartkami ze “świętymi” wraz z druczkiem do (dobrowolnego!) przelewu oraz listem, w którym Instytut bardzo prosi o darowiznę w wysokości 20, 30, 50 zł lub inną kwotę. Ciągle nie mogę rozgryźć tych przykładowych sum… Nieważne. Dali ładne karteczki, no to damy małą darowiznę.
Darowizna, dobrowolna oczywiście (nie wiem, dlaczego o tym wspomina się w każdym liście) miała być “nieocenioną pomocą” dla Instytutu. Ciekawe to, bo przecież dokładnie pomoc wycenili. Nie przedłużając - mama ma dobre (i trochę naiwne) serce i wpłaciła kilka złotych chwytając haczyk.
No i się zaczęło.