Archiwum kategorii: Technologie

Amiga (a dokładnie A600), była moim drugim komputerem po Commodore 64. Niezapomniane chwile i tonogodziny dobrej zabawy. Moment… wracają wspomnienia: magiczne dźwięki dochodzące ze stacji dyskietek, które określił bym słowem “slide”. Zabawy w Deluxe Paint. Syntezator mowy i robienie własnych kursorów w Workbench (początki skórek!). Oj jest sentyment do “Przyjaciółki” i cieplej się na sercu robi wspominając zabawę przy Cannon Fodder, Settlers, czy Ruff’n Tumble.

Co mnie zaskoczyło, to historia powstania tego komputerka. Nie spodziewałem się, że była tak zawiła i ciekawa. Dobry materiał na dokument, może nawet na film. Zachęcam do przeczytania historii Amigi autorstwa Jeremiego Reimera, która została opublikowana na portalu ppa.pl

Poniżej kilka zrzutów w celach refleksyjnych.

PS. Kupiłem kiedyś do Amigi drukarkę igłową. Niesamowity sprzęt. Chodziła głośniej niż spalinowa kosiarka sąsiada.

Jak pisałem wcześniej, zabawa na konsoli nowej genereacji mija się z celem jeśli nie mamy nowego TV HD Ready, czy tam Full HD. A skoro dostałem PS3, to wiadomo, siłą rozpędu nabyłem po tygodniu nowy TV. Przed zakupem przeczesałem tonę wpisów i opinii na wszelkich forach. W końcu zdecydowałem się na Samsung 32″ LCD LE32R82B i jestem bardzo zadowolony. Sprzęt kupiłem w sklepie agito.pl, który gorąco polecam. Pełem profesjonalizm, szybka wysyłka i niskie ceny.

Ten model Samsunga to w skrócie: kapitalny design, świetne parametry i obraz po HDMI ostry jak żyleta. Jedyną wadą jaka rzuca się odrazu w oczy, to ustawienia fabryczne obrazu, które sugeruję zmienić poświęcając chwilę na zabawę z pilotem. Są one po prostu zbyt kontrastowe i zimne. Dla zainteresowanych podaje ustawienia:

Mode : Movie
Contrast : 80
Brightness : 48
Sharpness : 43
Colour : 43
Tint : 50/50
Colour Tone : Warm 2
Backlight : 8
Digital NR : Off
Movie Plus : Off
Black Adjust : Med
Dynamic Contrast : Low
Gamma : +1
R Offset : 14
G Offset : 16
B Offset : 13
R Gain : 4
G Gain : 15
B Gain : 12
Pink : 13
Green : 13
Blue : 10
White : 12
Edge Enhancement : On
Colour Space : Auto
HDMI Black Level : Low
Game Mode: Off
Energy Saving: Off

Na pewno komuś się przyda. Powyższą konfigurację znalazłem na jakimś zagranicznym forum i jest dedykowana dla obrazu z Playstation 3. Prawda jest taka, że świetnie sprawdzają się także dla telewizji itp. Bardzo wyraźny obraz o naturalnych, nasyconych, ciepłych kolorach.

Wrażenia z grania na takim sprzęcie są zupełnie inne niż na starym TV i ciężko nacieszyć oczy ilością szczegółów jakie są widoczne w rozdzielczości 720p. Do tego podpiąłem głośniki od kompa (2+1) no i jest moooc :)

Podsumowując, polecam ten model. Przystępna cena, bardzo dobre parametry i jakość obrazu. Telewizor jest u mnie od tygodnia i nie ma żadnych problemów. Mam nadzieję, że będzię służyć długo.

Kolejny zakup pewnie za kilka lat - 52″ Full HD ;D Widziałem taki ostatnio w sklepie dla idiotów. Sony Bravia 52 cale Full HD. Wielki jak ściana. Leciały na nim krótkie filmy demonstracyjne. Takie wiecie, pełne kolorów i detali żeby człowiekowi gałki wypalić. NIESAMOWITE Full HD. No więc stałem tak kilka minut jak zahipnotyzowany i oglądałem. Obok mnie stał jeszcze jakiś ktoś. Też zahipnotyzowany. 17999 zł :) Co prawda 52″ do domu to nie za bardzo. Chyba, że ktoś ma w planach otworzyć małą sale kinową. Jednak kiedyś trzeba będzie się przesiąść na np. 40″ Full HD :) Do tego czasu powinienem zdążyć nacieszyć się moim nowym 32 calowym Samsungiem :)

Oto jak sprzęt się prezentuje:

Powiem szczerze, że jakość dzisiejszych produktów RTV/sprzętu komputerowego jest zaskakująco niska. I nie chodzi mi tutaj o jakość wykonania, bo design sprzętu jest co raz bardziej “chłodny” i miły dla oka, ale o niezawodność i bezawaryjność.

Historia pierwsza.
Kuzyn mojej żony, zainwestował na początku czerwca w telewizor nowej generacji. Full hiper HD Ready. No prawie bo 720p, ale naprawdę kozacki. LCD SHARP 32 cale. Świetny design, jakość obrazu ścinająca soczewki w oczach i do tego Playstation 3 obok (damn you! ;) ). Telewizor kosztował 2 i pół tysiąca złotych. Czyli solidna średnia półka LCD. Nowy.

No i tutaj historia robi się smutna, ponieważ cud technologiczny wysiadł po dwóch miesiącach użytkowania i już drugi raz jest w naprawie. W serwisie Poznaniu czy gdzieś, a kuzyn w Słupsku. I tak już prawie trzy miesiące kręci się koło… Naprawiają, kuzyn psuję w dwa dni, miesiąc serwisu :)

Historia druga

Satellite P205-S6267 Notebook, Intel Core Duo Processor T2350, 1.86GHz, with Centrino Technology, 2GB RAM, 120GB Hard Drive, 17-inch WXGA+ TFT Display, 8X DVD+/-RW Drive, Windows Vista Home PremiumDostałem nowiutkiego laptopa firmy Toshiba. Mega Hiper Duper Kosmiczny. Tzn taki za 4 i pół tysiąca złotych. 17 cali, Intel Core Duo 1.7 GHz na rdzeń, czyli 3.4… HDD 250GB (słodki Jezu, jak to zmieścili?), 2GB RAM (!), DVD, Wi-Fi, kryształ matryca. Przemasakra. I co? Zmarł nagle, po trzech miesiącach normalnego, biurkowego użytkowania. Ot system stanął, ekran zgasł. No masakra. God damn it! Siedzi gdzieś w serwisie na reanimacji.

Dodam, że miał na pokładzie preinstalowanego monsterka o nazwie Vista. Dwa miesiące czekałem aż pojawią się sterowniki pod XP, żeby jak najszybciej powrócić do normalności… Ale to historia na osobny wpis.

No niech ktoś mi powie…
o co tutaj chodzi? Felerne egzemplarze? Nope. Kiepskie marki? Nope. Może chodzi o złożoność wykonania i bardzo skomplikowaną technologię produkcji. Nope. A może w obu hostoriach nie przestrzegano prawidłowych zasad użytkowania sprzętu? Nope. Żeby to był sprzęt Deawoo, czy laptop Aristo (też mam historyjkę :) ). Ale Sharp? Toshiba? Przecież to potentaci na rynku.

Sam nie wiem. Szokuje mnie to ;) Szczególnie kiedy pomyślę, że właśnie pracuje na lekko zmodernizowanym sprzęcie, który kupiłem jakieś siedem lat temu (!), a który odmówił posłuszeństwa 2 razy (raz monitor i raz płyta główna). To daje raz na prawie 4 lata.

Morał z tego mojego myślenia jest taki, że choćby nie wiadomo jaka była cena, atrakcyjnie niska, czy ekskluzywnie wysoka, nie kupujuemy sprzętu bez gwarancji.

Tags: ,

No. A nie mówiłem? Powoli przekraczamy granice, która odzielała grafikę komputerową od tego co widzą nasze oczy w świecie rzeczywistym. Uwierzycie, że to nie jest zdjęcie? Autor pracy nie korzystał z technologii, o której pisałem jakiś czas temu. Narzędzia, których użył, to 3DS MAX i ZBRUSH.

Efekt? Powalający. Model jest wierną kopią azjatyckiej aktorki, której to fanem jest autor. Prognozuję, że jeszcze kilka lat i czeka nas wysyp produkcji filmowych, w których większość , jak nie całość, tego co widzimy na ekranie, będzię generowana przez procesory.

Zobacz: Powiększenie, Proces powstawania.

Technologia ta, ma ponad siedem lat. Przez te siedem lat jest wciąż rozwijana. To co można zobaczyć obecnie, robi naprawdę duże wrażenie. W skrócie: na podstawie jednego zdjęcia, można odwtorzyć właściwie każdą ludzką twarz w postaci wirtualnego modelu. To nie wszystko. Z resztą zobaczcie wideo i poczekajcie aż dojdą w prezentacji do Toma Hanksa. Cóż za wierność mimiki!

Takie cuda karzą zastanawiać się, czy kiedyś faktycznie aktorów nie zastąpią ich wirtualni “dublerzy”. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której Tom Hanks podpisuję umowę (oczywiście za ciężkie pieniądze), w której to wyraża zgodę na korzystanie z jego wirtulnego wcielenia, takiej i takiej wytwórni filmowej, po swojej śmierci. Jakby na to nie patrzeć, ludzie na pewno chcieliby oglądać nowe filmy ze swoim ulubionym aktorem. Żywym, czy wirtualnym, to może przestać mieć znaczenie, w momencie kiedy wirtualny “eTom” będzie mieć repertuar zachowań i głos “identyczny z naturalnym”…

Jest to wizja troszkę kontrowersyjna. Może dla niektórych niesmaczna. Wydaje się jednak dość prawdopodobna. Postawcie się w roli reżysera mającego do dyspozycji aktora, który zagra idealnie tak jak sobie tego reżyser zażyczy. Aktorstwo idealne? A może sztuczne i nieprawdziwe? Czy dalej będzie to sztuka? Możliwe. Myślę jednak, że nie powiemy wtedy o genialnym aktorstwie i niecodziennym talencie, gdyż wszystko będzie zbyt idealne… A my przecież idealni nie jesteśmy.

No, nie powiem, taki zestaw robi bardzo miłe wrażenie. Szczególnie specyfikacja, jak i sam design, musi rozpalacz graczy. Z taką maszyną można spać (hm hm) spokojnie przez najbliższe lata. Tylko ta cena zaporowa jak dla polskiego obywatela.

Alienware zaprezentował swe najnowsze dzieło, które chciałby mieć w domu każdy gracz. Model Area-51 ALX może składać się z procesora Intel Core 2 Extreme (2.93GHz), dwóch kart GF 8800GTX pracujących w trybie SLI, 1.5 Terabajta pamięci dyskowej (4×750GB), nagrywarki Blu-ray, 4GB pamięci RAM, klawiatury Logitech G15, 24″ monitora LCD firmy Dell (1920×1200) oraz 1000W zasilacza. Niestety najdroższy model kosztuje ponad 10.000USD. Za najtańszy model, zapłacimy prawie 7.000USD.

Źródło: Alienware znowu szokuje - Wiadomości - Onet.pl Gry